Jakie przesłanie niesie depresja okiem psychobiologii?

9 czerwca 2025 | Małgorzata Wyszomirska

Obniżone poczucie własnej wartości, smutek, apatia, niepokój, zaburzenia snu, poczucie winy, utrata zainteresowań, brak energii, poczucie porażki i bezsensu życia – znasz ten stan, znasz te odczucia?
Zapewne tak, bowiem prawdopodobnie każdemu z nas przydarzył się chociaż raz, chociaż krótki epizod depresji.

Według TB depresja powstaje, gdy pojawia się frustracja oraz konflikt związany z terytorium.
Depresja jest bezpośrednim następstwem przeżycia konfliktu terytorialnego, któremu towarzyszy frustracja i pat hormonalny. Konflikt terytorialny może być przeżyty na 3 sposoby:
1. jako utrata terytorium – angażuje SERCE,
2. jako wyznaczenie granic (znakowanie) terytorium – angażuje PĘCHERZ MOCZOWY,
3. jako spór o terytorium – angażuje OSKRZELA.

Biologia zna tylko dwa rozwiązania: walczyć lub uciekać. Jeżeli nie możemy zrobić ani jednego, ani drugiego, mózg znajduje trzecie rozwiązanie – jest nim rodzaj zawieszenia, zamrożenia, tzw. pata hormonalnego.

Dzieje się tak dlatego, że zarówno walka, jak i ucieczka mogłyby pozbawić nas życia, a przecież nasz automatyczny mózg odpowiada za przetrwanie gatunku.
To, że czujemy się w tym stanie fatalnie, nie ma znaczenia, bo najważniejszy jest fakt, iż wycofanie się ratuje nam życie
I mimo, że stan ten często wiążemy z chorobą trwającą miesiącami a nawet latami – w stan depresji można wejść w ciągu jednej minuty, można z niej wyjść w ciągu jednej minuty, ale można również w niej trwać przez 20 lat.

DEPRESJA TO FAZA AKTYWNA KONFLIKTU.
W myśl Recall Healing / Totalnej Biologii depresja jest stanem, który umożliwia nam przetrwanie.
I chociaż trudno nam to zrozumieć, jest to specjalny program Matki Natury umożliwiający jednostce przeżycie.
Termin pata hormonalnego zaczerpnięty jest natomiast z gry w szachy, kiedy to siły obydwu graczy nie pozwalają na jednostronne wygranie i doprowadzenie do mata. Wówczas partię uznaje się za remisową.

KONFLIKT UTRATY TERYTORIUM
Gdy podejmujemy walkę o terytorium, potrzebujemy dużo krwi w sercu. W tym momencie mózg programuje mikroowrzodzenia błony wewnętrznej naczyń wieńcowych umożliwiając lepszy przepływ krwi. Pozwala to na chwilowe podniesienie wydajności organizmu, jednak w konsekwencji tych zmian może dojść do zawału serca.
Konflikt utraty terytorium przeżywamy wówczas, gdy doświadczamy utraty czegokolwiek, co stanowi dla nas wartość. Może to być utrata pracy, przyjaciela, partnera, domu, samochodu, projektu, pomysłu, pieniędzy, rodziny, firmy itp.

KONFLIKT WYZNACZENIA GRANIC
Aby oznaczyć granice własnego terytorium, podobnie jak zwierzęta potrzebujemy do tej czynności więcej moczu (symbolicznie). W ten sposób pokazujemy innym osobnikom, że TU jest mój rewir. Aby nam w tej czynności pomóc, automatyczny mózg włącza program powodujący mikroowrzodzenia śluzówki wyściełającej pęcherz i tym samym zwiększa jego objętość. Zmiana ta przebiega niezauważalnie, jednak gdy dochodzi do naprawy mikroubytków, odczuwamy jej przykre dolegliwości.
Gdy konflikt był łagodny może dojść do zapalenia pęcherza moczowego, gdy jego postać była silniejsza może wystąpić łagodny polip lub brodawczak pęcherza.
Gdy zaś miał miejsce konflikt o bardzo silnym natężeniu – możemy spodziewać się raka pęcherza moczowego.
Konflikt niemożności oznakowania własnego terytorium przeżywamy np. gdy mieszkamy z teściową i nie możemy urządzić domu „po swojemu” lub gdy teściowa wtrąca się w nasze sprawy; gdy jakaś kobieta zbyt dużo uwagi poświęca naszemu mężowi ( mąż to też nasze terytorium ), gdy nie możemy zaznaczyć granic czynności seksualnych, gdy ktoś notorycznie bierze nasze rzeczy bez pytania, gdy sąsiad parkuje na naszym miejscu itp.

SPÓR O TERYTORIUM, ZAGROŻENIE W OBRĘBIE TERYTORIUM
Ogólnoludzki konflikt związany z terytorium wiąże się z potrzebą rozszerzenia dróg oddechowych, dzięki czemu możemy łatwiej oddychać (więcej powietrza wpływa do płuc). Łatwiejsze oddychanie wspomaga również lepszą identyfikację zagrożeń na terytorium.
Zatem konflikt ten pojawia się w oskrzelach. W fazie aktywnej ma miejsce zanik tkanki wyściółki oskrzeli, zaś w fazie naprawczej symptomy są uzależnione od natężenia konfliktu.
Gdy doświadczamy słabszej postaci konfliktu możemy zachorować na grypę lub zapalenie oskrzeli. Gdy jednak jego natężenie będzie znacznie silniejsze może wystąpić zapalenie płuc i astma. Gdy postać konfliktu jest wyjątkowo silna, może pojawić się również rak oskrzeli.
Konflikt ten przeżywamy wówczas, gdy musimy przebywać z określonymi ludźmi (oddychać tym samym powietrzem), gdy musimy przebywać w czyimś towarzystwie, ale nie możemy tej osoby znieść. Odczuwamy wówczas, że ktoś zabiera nam powietrze, że dusimy się. Ten rodzaj konfliktu ma miejsce również podczas kłótni i sporów (w rodzinie, w pracy, z przyjaciółmi, w grupie towarzyskiej), podczas odczuwania strachu „co ludzie powiedzą”.
Zetem, gdy przeżyjesz którykolwiek z wymienionych wyżej konfliktów terytorialnych, możesz się spodziewać dolegliwości, ale aby nie „zachorować” twój mózg „włączy” ci specjalny program zwany patem hormonalnym.

Jest to swoisty stan równowagi hormonalnej, w której dochodzi do tzw. „odseksualnienia” na poziomie funkcjonalnym. W stanie tym nie jesteśmy zdolni do walki (tryb męski) ani do ucieczki (tryb kobiecy).

Konflikt terytorialny + pat hormonalny = DEPRESJA.
Mechanizm ten zauważyć można w przyrodzie na podstawie zachowań stada wilków. Tylko jeden męski osobnik może tu być przywódcą – samcem alfa. Gdy dochodzi do konfrontacji z innym wilkiem, ten który czuje się słabszy spuszcza głowę i odchodzi. Wie, że przeciwnik jest silniejszy, a zatem nie ma sensu walczyć. Nie może też opuścić stada, bo bycie jego członkiem zapewnia mu przetrwanie. Chwilowa depresja to idealne rozwiązanie „patowej” sytuacji.

Również my ludzie doznajemy pata hormonalnego, np.
-kobieta podczas kłótni z partnerem, gdy pojawia się u niej odczucie „już dłużej tego nie wytrzymam”. Oczywiście może stanąć do walki, ale czy damy radę ? Możemy też spakować walizki i go zostawić, ale gdzie pójdzie? Czy da radę samej wychować dzieci, spłacić kredyt? Nie. Potrzebujemy tego związku, żeby przetrwać.
– w pracy zamiast powiedzieć szefowi „odpieprz się”, pochylamy głowę i wykonujemy jego polecenie. Nie stajemy do walki, bo jest ona z góry skazana na przegraną – szef nas zwolni. Nie możemy też włączyć trybu ucieczki (zwolnić się sami), bo potrzebujemy tej pracy, żeby przetrwać.
– dziecko/nastolatek nie mogąc wyrazić siebie, być sobą i nie może “uciec”, bo przecież bez rodziny nie przeżyje.

Podsumowując.
Gdy doświadczamy konfliktu terytorialnego i jednoczesnego pata hormonalnego, nie podejmujemy walki i nie uciekamy. Czujemy się fatalnie. Mamy poczucie niskiej własnej wartości, nie widzimy perspektyw na przyszłość, nic nas nie cieszy i nie interesuje, nie mamy energii – ALE mamy szanse na przetrwanie.
Gdybyśmy stanęli do walki, to moglibyśmy ją przegrać lub wygrać, ale nasze organy wspomagając nas na poziomie funkcjonalnym musiałyby doświadczyć pewnych zmian. Tu mowa o mikroowrzodzeniach wyściółki pęcherza moczowego, naczyń wieńcowych i oskrzeli. Na etapie naprawy tych ubytków moglibyśmy ciężko zachorować a nawet umrzeć.

Zatem, jeśli „dopadła” cię depresja, podziękuj Matce Naturze za pat hormonalny, który uspokoił Twoją frustrację i przyjrzyj się swojemu życiu  Poszukaj zdarzeń/odczuć/emocji związanych z odpowiedzialnością, obniżonym poczucie wartości, poczuciem winy.

Zadaj Sobie podstawowe pytania:
Kiedy pierwszy raz doświadczyłaś/doświadczyłeś depresji?
Co się wtedy stało?
Jak postrzegasz rzeczy w życiu?
Co zostało zablokowane, niedokończone, kogo i za co obwiniasz?
Gdybyś mogła/mógł wrócić do przeszłości i naprawić to co się stało, co to by było?
Co się podziało w planie cel?

DE – PRESJA – to również zaprzeczenie/ignorowanie presji, jaką sami na Siebie nakładamy, nie możemy czegoś wyrazić, nie możemy wyrazić Siebie. To również efekt stłumionych emocji, takich jak gniew, uraza, nienawiść. Tutaj warto sięgnąć głębiej, bo im więcej doświadczaliśmy agresji i trudnych emocji w przeszłości, tym silniejsza będzie nasza depresja.

Zadaj Sobie pomocnicze pytania:
Czy mogę zobaczyć to, co tłumię w Sobie?
Co wywołuje moje napięcia emocjonalne?
Czy mogę zacząć cieszyć się życiem i dopuść do głosu swoje uczucia?
Czy dostrzegam w Sobie głęboki żal do rodzica płci przeciwnej?
Czy mam odczucie braku wybaczenia mu lub innej bliskiej osobie?
Przed czym wycofuję się, krzyczę by zostawić mnie w spokoju?
Czy doświadczyłam/doświadczyłem odrzucenia, porzucenia, zdrady?
Czy mogę zacząć być Sobą i cieszyć się życiem?
Co będę robiła/robił jutro?

Z miłością,
Małgorzata