CHOROBA JAKO SYMBOL- uzdrowienie i wyzdrowienie Siebie i swojego życia

9 czerwca 2025 | Małgorzata Wyszomirska

Uzdrawianie to zagłębienie się w relacje pomiędzy własnym umysłem, własnym ciałem i duszą.

W każdym z nas kryje się wewnętrzny krajobraz bogaty w myśli, emocje, wspomnienia i przekonania. Ten wewnętrzny teren nie jest oddzielony od naszych ciał fizycznych jest ze sobą ściśle powiązany. Kiedy doświadczamy objawów fizycznych często mają one korzenie w tym wewnętrznym krajobrazie.

Zagłębiając się w ten wewnętrzny świat można odkryć ukryte przyczyny chorób.

Każda choroba ma wiele warstw, aby zrozumieć prawdziwy sens choroby i jej objawów w naszym życiu należy koniecznie zdać sobie sprawę, że wykracza ona daleko poza objawy fizyczne.

Choroba jest jak gobelin – z jednej strony widzimy chaotyczne nitki, z drugiej – piękny obraz. utkany z wątków dolegliwości fizycznych, braku równowagi emocjonalnej i duchowego rozłączenia.

Poznanie, zrozumienie tych warstw ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia głębokiego uzdrowienia

WARSTAWA FIZYCZNA CIAŁO

Jest najbardziej widoczna i namacalna, ukazuje się Nam w postaci objawów, dolegliwości, symptomów i dyskomfortu. Dysfunkcje w naszym organizmie – te fizyczne objawy często są sposobem organizmu na zasygnalizowanie, że coś jest nie tak. Ciało śle informację i zachęca Nas do zwrócenia uwagi na nasze zdrowie i dobre samopoczucie

WARSTWA EMOCJONALNA

Pod powierzchnią objawów fizycznych kryje się warstwa emocjonalna.

Nasze emocje potrafią być skomplikowane, silne i głęboko wnikają w nasze ciało. Nierozwiązane konflikty, nieuwolnione emocje, trauma stres i negatywne wzorce myślowe nie znając innej możliwości ujścia przechodzą w warstwę naszego ciała.

WARSTWA DUCHOWA

Poza warstwami fizycznymi i emocjonalnymi warstwa duchowa reprezentuje esencję naszej Istoty. To nasze poczucie celu połączenie z siłą wyższą. To nasza umiejętność dostosowania się do naszej wewnętrznej prawdy. Kiedy nasze duchowe dobro jest zagrożone możemy czuć pustkę egzystencjonalną, rozpacz lub braku sensu życia.

Wszystkie warstwy choroby są dynamiczną współzależnością – przewlekły ból może prowadzić do niepokoju emocjonalnego, gdy zmagamy się z ograniczeniami narzuconymi przez dolegliwość i odwrotnie nierozwiązana trauma emocjonalna może objawiać się fizycznie tworząc cykl cierpienia.

Rozpoznaj swoją zranioną warstwę.

Okaż sobie współczucie.

Nie osądzaj Siebie i innych, szczególnie swojego klanu rodzinnego.

Pielęgnuj miłość własną.

To droga do tworzenia Siebie.

To droga do tworzenia dobrych relacji.

To droga do prawdziwego SIEBIE.

Wyzdrowienie to nie tylko brak objawów – to głęboka przemiana w sposobie, w jaki postrzegamy siebie i swoje życie.

W psychobiologii mówimy, że choroba zaczyna się od „odczutego doświadczenia” – nie od samego zdarzenia, ale od tego, jak głęboko i w jaki sposób je przeżyliśmy. To nie fakty ranią – lecz emocjonalny ślad, który zostaje w ciele, gdy coś wydarza się nagle, zbyt intensywnie, z poczuciem osamotnienia i braku możliwości wyrażenia tego, co czujemy.

Kiedy przeżywamy coś trudnego, nasz mózg, poprzez zmysły, tworzy wewnętrzny obraz tej sytuacji – zapisany nie tylko jako wspomnienie, ale jako cały krajobraz emocjonalny, który pozostaje w tle naszego życia. Każda podobna sytuacja w przyszłości może znów uruchomić ten sam krajobraz – a jeśli emocje są wystarczająco silne, mogą manifestować się jako objaw w ciele. Bo ciało zawsze mówi prawdę. I zawsze mówi to, co nie zostało jeszcze usłyszane.

Dlatego prawdziwe wyzdrowienie nie polega tylko na „wyleczeniu” ciała, ale na zmianie perspektywy, na nowym spojrzeniu na swoje doświadczenie.

Kiedy zaczynamy widzieć wydarzenia nie przez filtr lęku, winy czy złości – ale przez miłość, zrozumienie i łagodność – wtedy coś w nas się zmienia. Znika napięcie. Opada opór. Wraca przepływ.

To właśnie miłość jest siłą uzdrawiającą, bo ona nie odrzuca żadnej części naszej historii. Miłość pozwala przyjąć wszystko – nawet to, co trudne. A kiedy uczymy się patrzeć na siebie z tą samą czułością, jaką dalibyśmy dziecku, które przeżyło coś bolesnego – ciało odpowiada. Z ulgą. Z rozluźnieniem. Z regeneracją.

Wyzdrowienie to powrót do siebie – do siebie, który nie walczy z przeszłością, ale przyjmuje ją jako część swojej drogi. To nie zapomnienie. To transformacja.

I właśnie wtedy – objaw nie musi już dłużej krzyczeć. Bo został wysłuchany.

Miłość, jak światło, przenika wszystko – nawet to, co zostało ukryte w cieniu.

W psychobiologii uzdrowienie nie polega na cofnięciu wydarzeń, które się już wydarzyły. Nie zmieniamy przeszłości – zmieniamy sposób, w jaki ją postrzegamy. Bo to nie sam fakt boli, lecz jego cień, który wciąż niesiemy w sobie. Cień, który powstał z samotności, lęku, odrzucenia, braku zrozumienia.

Miłość działa jak światło – nie walczy z mrokiem, nie odrzuca go, lecz przenika. Gdy pozwalamy sobie spojrzeć na konflikt przez pryzmat miłości – a więc z łagodnością, zrozumieniem, współczuciem – wtedy to, co było bolesne, przestaje nas ranić z taką siłą. Nie dlatego, że stało się lżejsze. Ale dlatego, że my staliśmy się gotowi je unieść inaczej.

Oświetlony konflikt przestaje być źródłem destrukcji. Przestaje tworzyć w naszym ciele nowe „odczute doświadczenia” – czyli emocjonalne reakcje, które zapadają się głęboko, prowadząc do choroby.

Miłość nie neguje bólu. Ona mówi:

„Widzę cię. Wiem, że było trudno. Ale już nie jesteś sam.”

To wystarczy, by zatrzymać spiralę cierpienia.

Bo uzdrawiamy się nie przez zmianę faktów – lecz przez ich przyjęcie i nowe zrozumienie.

To właśnie ta zmiana patrzenia – pełna światła, czułości i obecności – przywraca nam spokój, zdrowie i wewnętrzną równowagę.

Zamiast walczyć – pozwól ciału się wycofać i uzdrawiać.

W procesie zdrowienia, zwłaszcza w fazie naprawczej, najważniejsze jest, aby zrezygnować z konfrontacji, walki i przymusu działania. Ciało nie potrzebuje wtedy Twojej presji ani mobilizacji.

Potrzebuje Twojej obecności, spokoju i pozwolenia na regenerację.

Im więcej ciszy w sobie – tym większa szansa, że proces leczenia dojdzie do końca. Unikaj napięć, emocjonalnych konfrontacji, forsowania czegokolwiek – zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Wszystko, co pobudza mózg, może zakłócić wagotonię – czyli stan głębokiej regeneracji.

Najważniejszym momentem w ciągu doby jest nocny odpoczynek. To wtedy ciało naprawdę się leczy. Sen to biologiczna terapia – bez niego mózg nie ma szans na dokończenie procesu naprawczego. Dlatego zadbaj o rytm, wyciszenie przed snem i symboliczną zgodę na „zamykanie dnia”.

Nie spiesz się. Czekaj cierpliwie na poprawę. Procesy biologiczne mają swój rytm – nie przyspieszysz ich wolą, ale możesz je zakłócić stresem. Zaufanie i cierpliwość są najważniejszym lekarstwem.

Jeśli pojawia się ból głowy, uczucie przegrzania, ciężkość w czaszce, pamiętaj, że to często oznaka obrzęku w mózgu – naturalnego elementu procesu zdrowienia. Wtedy kluczowe jest: – unikanie słońca i źródeł ciepła, które mogą nasilić objawy, – chłodzenie głowy lodem lub zimnymi okładami,

Nie wszystko trzeba leczyć. Nie wszystko trzeba analizować.

Czasem najwięcej uzdrowienia przynosi… pozwolenie sobie na spokój.

PRAKTYKA: Uzdrawiająca Obecność – wewnętrzna praktyka ukojenia.

To krótkie, łagodne ćwiczenie możesz wykonać w ciszy, w łóżku przed snem, w czasie odpoczynku, lub jako poranną praktykę powrotu do SIEBIE. Nie wymaga niczego poza Twoją uwagą i otwartością.

KROK 1 – Zatrzymaj się

Usiądź lub połóż się wygodnie. Zamknij oczy. Weź trzy spokojne, głębokie oddechy – nie po to, by coś zmienić, ale po to, by siebie usłyszeć. Pozwól swojemu ciału zapaść się w chwilę.

Zauważ, co czujesz w tej właśnie sekundzie – bez analizy, bez oceny. Czy jest w Tobie napięcie? Bezruch? Ciepło? Lęk? Nic? Cokolwiek to jest – pozwól temu być.

KROK 2 – Wewnętrzne przyjęcie

Przywołaj obraz SIEBIE – takiego/takiej jakim/jaką jesteś właśnie teraz. Może widzisz SIEBIE z zewnątrz, a może tylko czujesz swoje wewnętrzne JA. Wyobraź sobie, że pochylasz się nad sobą z czułością – jak nad dzieckiem, które przeżyło coś trudnego.

Powiedz sobie – w myślach lub na głos: „Widzę cię. Wiem, że to było trudne. Ale już nie jesteś sam/sama. Jestem przy Tobie.”

Pozostań z tym obrazem tak długo, jak potrzebujesz. Pozwól, by coś w Tobie się rozluźniło. Niech napięcie, jeśli jest, opadnie chociaż trochę. Nie próbuj tego osiągać. Pozwól, by to się wydarzyło.

KROK 3 – Przestrzeń dla światła

Wyobraź sobie, że do przestrzeni, w której teraz jesteś, wpływa światło. Może przez okno, może z nieba, może z Twojego serca. To światło nie ocenia, nie analizuje, nie oczekuje. Ono tylko jest.

Pozwól temu światłu dotknąć miejsc w Twoim ciele, które coś niosą – napięcie, ból, ciężar. Nie po to, by zniknęły, ale po to, by były zauważone. Światło mówi: „Nie musisz już tego nieść w samotności.”

KROK 4 – Zakończenie z czułością

Na zakończenie połóż dłoń na sercu lub w innym miejscu, które teraz „prosi o dotyk”. Poczuj ciężar i ciepło swojej dłoni. Poczuj, że jesteś w sobie. Tu. Teraz. Wystarczająco.

Powiedz sobie: „Nie spiesz się. Jesteś w procesie. To wystarczy.”

Powoli otwórz oczy. Pozwól, by ta obecność została z Tobą, nawet jeśli świat znów przyspieszy.

Dodatkowa wskazówka:

Możesz zapisać, narysować lub wyrazić to, co się pojawiło w tej praktyce – bez cenzury. Nie po to, by to zrozumieć, ale by dać temu miejsce.

Z miłością,
Małgorzata